Ambaras płci
Już dziś zapraszamy do lektury nowego nr 38 Podaj Dalej, który ukaże się 13.06.2010. Rozprowadzany będzie po Mszach Św. w kościele pw. Ducha Św., w akademikach i na wydziałach.
W numerze m.in.:
Ku zgorszeniu wielu… Jak to jest naprawdę z seksem w Kościele? To, że temat jest zamiatany pod dywan, wychodzi na naszą niekorzyść. Musimy być normalni. To nie są sprawy złe, czy zakazane. Ludzie, niezależnie od wieku, mają głęboką potrzebę współżycia i nie można tego tematu bagatelizować lub pomijać. Tylko my nie jesteśmy nauczeni, aby o tym mówić. Seksualność musi być połączona z miłością do Pana Boga. Bez modlitwy celibat w ogóle traci sens. Sztuka życia jest boiskiem, na którym trzeba się odnaleźć.
Czy pytanie: „czy Jezus przeżywał orgazm?” to bluźnierstwo? Jedni oddają się religijnej egzaltacji i ich wiara pozostaje irracjonalna, bezrozumna, inni poddają falom seksualności – bez świadomości, dokąd niesie ich nurt erotycznych doznań. Ale przecież możliwe jest przeżywanie męskości i kobiecości inaczej – poprzez takie smakowanie seksualności, które nie redukuje się do doznań poziomu genitalnego, lecz wiedzie do głębszego spełnienia.
Wiem, jak wyglądają babskie wieczory, co się na nich robi, co pije, o czym rozmawia. Ale regularne spotkania mężczyzn? Intrygujące! To, czego najbardziej pragniemy, to tajemnica! Stuprocentowych mężczyzn nie ma. Nie?
Jaka jest ta dobrze pojęta kobiecość? Niestety, mamy dużo kompleksów. Akceptująca siebie kobieta nie wylicza: tego jeszcze mi brakuje, tu nie domagam, jestem taka, a chciałabym być inna. Ideał kobiety, jaki się nam sprzedaje, irytuje wręcz nóż otwiera się w kieszeni. Mimo tego całego zamieszania wokół kobiecości, to faceci mają gorzej. Ale niekiedy wystarczy ten pierwiastek kobiecości na metr kwadratowy, żeby coś się w mężczyźnie obudziło. Wszędzie tam, gdzie jest po prostu kobieta obecna, jest możliwe objawianie się innym jej kobiecego geniuszu. Ważne jest, by kobieta umiała stawiać jasno swoje granice i ich bronić.
Singel. To słowo kojarzy nam się jednoznacznie z osobą, która nie jest w związku.”Jestem singlem” nie oznacza jednak samotności. Współcześnie przyjęło się, że single są niezależne, rozwijają swoją karierę i są szczęśliwe, nie mając drugiej połówki. Nie można jednak wszystkich postrzegać tak samo, każdy jest przecież inny. Inne, różne są również typy singli. Jeśli więc stwierdzenie”jestem singlem” nie oznacza samotności, to po co ten dramat?
Fot. na okładce: Spiel ohne ende, Postsumptio, licencja: CC-BY-NC-SA
Archiwalne numery do pobrania z: http://podaj-dalej.info/archiwum
