Kobieta dzika i królowa

W niedzielę 23 maja, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, gorącym popołudniem, wsłuchany w szum wiatru i odgłos wytryskującej z fontanny wody, udałem się na rozmowę z Katarzyną Ziółkowską, studentką V roku teologii na Wydziale Teologicznym UMK, inicjatorką Grupy Szulamitka, działającej w Duszpasterstwie Akademickim „Studnia”, przy ulicy Piekary 24###.

Udaliśmy się na ławeczkę obok Centrum Sztuki Współczesnej. W drodze Kasia podzieliła się przykrym doświadczeniem potraktowania jej bezosobowo przez lekarza pewnej toruńskiej przychodni lekarskiej. Idąc tak do obranego celu wspomniałem, że będziemy siedzieć blisko pomnika Jana Pawła II, na co Kasia uśmiechając się powiedziała: „to dobre miejsce, bo On promował dobrze pojętą kobiecość”. I tak siadając na wygodnej ławeczce rozpoczęliśmy rozmowę:

Don Lubranco: Jaka więc jest ta dobrze pojęta kobiecość?
Katarzyna Ziółkowska: Według mnie, dobrze pojęta kobiecość to świadomość swojej wrażliwości, cech, wewnętrznego bogactwa i piękna, ale i ograniczeń (mocnych i słabych stron). Z jednej strony to wewnętrzna siła kobiety, która nie powinna być wykorzystana przeciwko mężczyźnie, ale w walce o niego! O jego serce, by nie dał się pochłonąć temu, co zewnętrzne. Mężczyźni są bardziej nastawieni na to, co zewnętrzne. Kobiety na relacje, więzi, one są „kapłankami ognia domowego”. Ważne jest by kobieta umiała stawiać jasno swoje granice i ich bronić.

D.L.: Toczysz taką walkę?
K.Z.: Dla mnie to przede wszystkim szukanie własnej specyficznie kobiecej tożsamości: dopiero świadomość siebie pozwala mi na przyjęcie kogoś innego niż ja. Dla mnie walka o mężczyznę toczy się pośród codziennych, zwykłych okoliczności życia, kiedy będąc sobą, będąc kobiecą na tyle, na ile potrafię umożliwiam mężczyźnie skontaktowanie się z jego męskością. Wszystko jednak zależy też od mężczyzny, czy będzie umiał przyjąć pogodny uśmiech kobiety, ciepły ton głosu, uczucia, które w nim budzi, czy też będzie się odcinał od tego — to już jednak nie leży w jej mocy. Uważam, że kobieta może być darem dla niego, ale to od mężczyzny zależy, na ile potrafi ten dar przyjąć, na ile jest on otwarty. Widać to w relacjach koleżeńskich, przyjacielskich, zawodowych, narzeczeńskich. Wszędzie tam, gdzie jest po prostu kobieta obecna, jest możliwe objawianie się innym jej kobiecego geniuszu.

D.L.: A świadomość bycia piękną?
K.Z.: Piękno kobiece rozumiem, jako przejawianie swojego wnętrza, ciepła, czułości, także agresji, zdecydowania. Kobiece piękno to dla mnie przede wszystkim to, co wewnętrzne — centrum decydowania — ono objawia swą siłę w konkrecie życia, w sposobie bycia i wyrażania siebie mową werbalną i niewerbalną, przez ubiór, wszelkiego rodzaju twórczość, zdolność empatii, uśmiech. Mężczyzna nie przeżywa piękna w takim stopniu jak kobieta, on nie przebiera w kolorach ubrań. Dla niego przede wszystkim piękna jest kobieta! Przeczytałam kiedyś, że mężczyzna o wiele bardziej potrafi dostrzec geniusz kobiety niż ona sama –- zrobiło to na mnie ogromne wrażenie! Owszem ciało także jest ważne, inaczej prezentuje siebie kobieta, a inaczej mężczyzna. Choćby to jak teraz siedzimy, pokazuje tę różnicę.

D.L.: Na plakacie zachęcającym do przyjścia na spotkania można było przeczytać: K.Z.: Grupa Szulamitka. Spotkania dla kobiet. Kobieta dzika i królowa. Jak połączyć wrażliwość i dzikość, a do tego jeszcze bycie królową?
Im bardziej odkrywam dzikość, tym więcej widzę wrażliwości. W dzikości jest ukryte ciepło, siła, energia, spontaniczność, śmiałość, zdolność do walki. Ona daje także siłę do bycia sobą, bez względu na zewnętrzne warunki.

D.L.: Królowa?
K.Z.: Świadomość własnej godności, jako osoba płci żeńskiej. Jako też osoba odpowiedzialna za swoją cielesność, seksualność, za to, kim jestem. Ona w dużej mierze stoi na straży wartości kobiety, nie pozwala jej nam odebrać. Królowa daje zdolność do decydowania o sobie i tych, którzy są jej powierzeni (np. dzieci). Zdolność do decydowania to wyraz tego, że „panuję”, ale jest to panowanie z miłością. Prawdziwa kobieta znająca swoją wartość wie, że nie musi dorównywać mężczyźnie. Ona wie, że jest z nim na równi. Inaczej tylko objawia się męskość, a inaczej kobiecość.

D.L.: Każdy ma swoje role do spełnienia, do „odegrania”?
K.Z.: Tak. Pomiędzy królową a dziką, zachodzi silna więź, bowiem w dzikiej jest siła, ciepło, a królowa decyduje o tym, komu i w jakim stopniu okazać to ciepło, w jakiej sytuacji, jak zareagować. Jest więc, pomiędzy nimi duża współpraca.

D.L.: Częstokroć jest tak, że odmawia się Wam –- kobietom — tego prawa decydowania. Nie przystoi, żeby kobieta podejmowała decyzję; jest to cecha mężczyzn, to oni powinni decydować.
K.Z.:Coraz częściej kobiety podejmują stanowiska kierownicze (np. w firmach), od strony demograficznej — jest nas więcej na świecie. Wynikiem czego jest też to, że coraz więcej kobiet się kształci, idzie do pracy. Zewnętrznie wygląda to wszystko w porządku. Kiedy jednak przyjrzymy się temu z bliska, to możemy zobaczyć, że zdobycie takiej pozycji, nie zawsze przychodzi kobiecie z łatwością. Nadal zdarza się, że jesteśmy ośmieszane, kpi się z nas i naszej wrażliwości. Częste konflikty pojawiają się dlatego, że mężczyźni chcą od nas konkretów. Kobiety i mężczyźni inaczej rozumieją konkret! To, co mówimy, dla nas jest mową konkretną. Mężczyźni często nie chcą kobiecych łez, skoro nie przyjmują naszych łez pozbawiają siebie też naszego ciepła! Taką mamy naturę, że potrzebujemy się wypłakać, żeby móc potem okazać ciepło, takie jesteśmy! Jeśli zablokujemy w sobie łzy, zablokujemy też nasze ciepło.

D.L.: I często kobieta jest upokarzana!
K.Z.: Dokładnie! Często jest tak, że kobiety stojące w gronie prześmiewczych mężczyzn, którzy śmieją się z innych kobiet lub „żartują” z niej stają, niejako, po stronie tych mężczyzn. Kiedy później zadaję jej pytanie, czy rzeczywiście dobrze się z tym czułaś, niejednokrotnie pada odpowiedź: „NIE!” Kobiety same dają się wepchnąć w taką rolę, boją się pokazać, że poczuły się obrażone, że im to nie odpowiada.

D.L.: Dlaczego mężczyzna ośmiesza kobietę?
K.Z.: Według mnie, wynika to ze strachu. Nie znając wartości swojej męskości, obniża wartość drugiej osoby (kobiety). Być może widok pięknej kobiety uzmysławia mu jego kompleksami, dlatego czując się niepewnie, niejednokrotnie woli powiedzieć coś, co będzie umniejszało jej wartość. Jest to postawa obronna.

D.L.: Odkrywasz w sobie dzikość i to, że jesteś królową?
K.Z.: Tak! (Uśmiech) Choć mam świadomość, że wiele jeszcze mam do odkrycia w tym temacie.

D.L.: Skąd pomysł takich spotkań?
K.Z.: Już od dłuższego czasu myślałam, żeby uczestniczyć w takich spotkaniach. Myślałam, że może kiedyś po studiach, w dalszej przyszłości coś takiego będzie moim udziałem, może zainicjuję taką grupę. Po zeszłorocznych Jezuickich Dniach Młodzieży miałam pragnienie, żeby tańczyć. Zainicjowałam grupę tańca, w której był też duży akcent położony na cielesność, na wyrażanie siebie poprzez ciało i poznawanie swoich blokad, które ciało może zakomunikować, jeśli stworzy się odpowiednie warunki. Była to grupa modlitwy tańcem — nieliczna i z przewagą kobiet. Zastanawiałam się z moją współkoordynatorką, co zrobić żeby było nas więcej. Nie chciałyśmy rezygnować ze spotkań, bo widziałyśmy, że to, co robimy, rozwija nas, sprawia satysfakcję. Kiedy spotkałyśmy się z Asią na rozmowie dotyczącej dalszej działalności grupy, w pewnym momencie „wpadł mi” do głowy pomysł. Wzięłam do ręki książkę, pt.: „Królowa i dzika kobieta”, którą zresztą dostałam, m.in. od niej w prezencie i pokazując jej powiedziałam: może to?! Na co Asia żywo zareagowała i tak zaczęłyśmy konsekwentnie dążyć do realizacji naszego pomysłu. Przyznaję, że początkowo byłyśmy bardzo niepewne. Znalazły się jednak, ku naszej radości, kobiety, którym się to podoba. Jesteśmy zadowolone z tego, co robimy, mamy dużo radości, widzimy nasz rozwój.

D.L.: Czy grupa cieszy się dużym zainteresowaniem?
K.Z.: Dziewczyny/kobiety, które zdecydowały się na tą grupę bardzo chcą, żeby spotkania były kontynuowane. Grupa nie jest bardzo liczna, ale przyczynę upatrujemy w tym, że jest to nowa, rozwijająca się dopiero grupa. Trzeba więcej mówić o tej grupie, lepiej rozreklamować (były plakaty, ogłoszenia, prezentacja multimedialna), bo widzimy, że część kobiet świetnie odnajduje się w tym, co robimy.

D.L.: Nazwa grupy jest niezwykle tajemnicza. Kim jest Szulamitka?
K.Z.: Nazwa nawiązuje do fragmentu z księgi Pieśni nad Pieśniami (7,1), gdzie jest mowa o kobiecie Szulamitce. Egzegeci biblijni mają problem z ustaleniem, kim była. Próbują kojarzyć ją z królem Salomonem. Komentarze biblijne wskazują, że być może ona tańczy na swym ślubie. Szulamitka jest postacią tajemniczą. I taka też jest kobieta, którą możemy odkrywać. Szulamitka to postać kobieca, która nie przejawia jakiś silnych cech osobowości, prawie nic o niej nie wiemy. Założenie było takie, żebyśmy nie trzymały się sztywno jakiegoś kobiecego wzorca, ale żeby każda z nas miała przestrzeń i prawo do odkrywania siebie taką, jaką jest i decydowała o tym, czy chce coś w sobie zmienić czy nie. Postać Szulamitki jest jakby bez twarzy, każda z nas może nadać jej własną (twarz).

D.L.: Taniec jest jednym z elementów Waszych spotkań. Jaka jest forma spotkań?
K.Z.: Staramy się łączyć teorię (zrozumienie pewnych treści, zapoznanie z historią kobiet biblijnych) z praktyką, próbujemy różnych metod aktywizacji, które prowadzą z kolei do integracji i interakcji między nami. Próba podprowadzenia do rozpoznania uczuć, poznania też reakcji własnego ciała. Nie zawsze da się rozpoznać na poziomie rozumu swoje tendencje, reakcje, czasem informacja płynie z ciała i pokazuje nam jakąś prawdę o nas. Przyglądamy się więc, jak nasze ciało reaguje w danej metodzie aktywizacji w konfrontacji z drugą osobą. Niekiedy, jest też sprzeczność pomiędzy tym, co mówi o nas rozum, a tym, co mówi nasze ciało. Główną formą modlitwy na naszych spotkaniach jest modlitwa ciałem poprzez taniec, choć nie tylko tak. Staramy się dobierać tańce do tematyki, która będzie podejmowana na spotkaniu, a potem to, co dzieje się na spotkaniu w tańcu zawierzamy Bogu. Niektóre z nich są bardzo spokojne, medytacyjne, wyciszające, co nie tylko umożliwia kontakt z Bogiem, ale również jest dla nas jedną z form relaksu, odprężenia na naszych spotkaniach.

D.L.: Masz jakiś przykład kobiety biblijnej, który Cię fascynuje?
K.Z.: Jeszcze takiej nie odkryłam. Choć przyglądam się uważnie Maryi. (Uśmiech) Intuicyjnie wyczuwam, że ma ona wiele cech kobiecych, przypuszczalnie, bardzo rozwiniętych, pięknych, ciągle próbuję ją odkryć. Jest to dla mnie nie lada wyzwanie, ponieważ uważam, ze Kościół pokazuje postać Maryi, albo jako niedostępnej dla ludzi królowej, albo jako „kury domowej” Pana Boga. Uważam, że jeden i drugi obraz jest krzywdzący. Próbuje ją odkrywać poprzez relację z nią, czasem zdarzy mi się usłyszeć coś ciekawego i trafnego w moim przekonaniu o Maryi. Ja postrzegam Ją, jako niezwykle roztropną, otwartą i pewną siebie. Patrząc na scenę Zwiastowania dostrzegam, że stąpała mocno po ziemi, bo pyta Anioła „jakże się to stanie...” i jednocześnie była ogromnie otwarta na Boga, bo przyjmuje Jego Słowo. Zupełnie inaczej reaguje niż Sara, żona Abrahama — ona śmiała się z Anioła, kiedy powiedział jej, że urodzi syna. Największym dla mnie kobiecym autorytetem jest św. Teresa z Avila, którą ciągle odkrywam. Wyprzedzała epokę swoim zmysłem kobiecości, rozróżnianiem tego, co Boże i ludzkie. Jest niedoścignioną mistrzynią relacji. Bardzo była lubiana. Nigdy nie traciła siebie. Fascynuje mnie w niej autentyczne pójście za Bogiem i zjednywanie sobie ludzi.

D.L.: Chciałabyś coś przekazać naszym Czytelnikom, zwłaszcza Czytelniczkom?
K.Z.: Trudno stawiać się w roli moralizatorki, strasznie tego nie lubię. Zazwyczaj odgradzam się od tego, ale widzę, że nie ustępujesz (uśmiech). No cóż: nie bójcie się swojej kobiecości! Miejcie odwagę być Piękne!

D.L.: Dziękuję za rozmowę i w imieniu Redakcji życzę, abyś z Twojej kobiecości, która jest jak tęcza, cieszyła się wszystkimi jej kolorami. Gorąco pozdrawiamy Szulamitki. Dziękuję!

Komentarze: 2 / Skomentuj wpis

Szanowna Redakcjo!
Większość wypowiedzi zamieszczonych w tym wywiadzie pokrywa się z moimi słowami.
Nie wszystkich jednak jestem autorką. Bardzo wyraźną różnicę między tym co mówiłam a co zostało zredagowane widzę w odpowiedzi na pytanie o zainteresowanie grupą. Przykro mi, że wypowiedź w tym punkcie tak bardzo odbiega od moich słów. Pomimo, że prosiłam o możliwość autoryzacji tekstu, nie otrzymałam jego ostatecznej wersji. W związku z tym, tekst nie jest przeze mnie autoryzowany.

witam, porusza mnie, kiedy Autorka wypowiedzi mówi o naszej kobiecej wrażliwości na piękno, zarówno wewnętrzne, np. nasza zdolność do empatii, rozpoznawania i rozumienia, tego, co przeżywa druga osoba, jak i zawnętrzne, np. umiejętność rożnicowania delikatnych róznic pomiędzy barwami, dobierania ich tak, żeby współgrały. Widzę u siebie związek pomiędzy fascynacją subtelną grą kolorów, światło-cieni na obrazie oraz zainteresowaniem wnętrzem człowieka. Chyba właśnie w tym, w naszej wrażliwości na szeroko rozumiane piękno, przejawia się, między innymi, nasze kobiece piekno. Koneserki sztuki i adoratorki ludzkich dusz!

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();