Trudne pytania…

Od śmierci naszego Papieża minęło dokładnie jedenaście miesięcy, a ja dopiero teraz, dopiero dziś tak naprawdę za Nim zatęskniłam. Dopiero dziś widząc w telewizji plac Św. Piotra poczułam smutek po nieobecności tej wielkiej miłości, która kwitła na tymże placu za każdym razem, gdy On spotykał się z wiernymi z całego świata. Niestety, moje życie układało się tak, że umiem reagować tylko z takim opóźnieniem, na wszystko. Nie oznacza to jednak, że tych jedenaście miesięcy żyłam jak na innej planecie. Przeciwnie, bo to przecież był dla mnie przełomowy rok, podczas którego tak wiele wydarzyło się w moim życiu: koniec studiów, nowe miasto bez starych przyjaciół, praca, wstawanie przed świtem i nowa - dorosła rzeczywistość. A w tym wszystkim On - Jan Paweł II, którego świadkiem powrotu do Domu Ojca był cały świat. Jedna chwila, jedna noc, a świat zmienił się na długo. Na zawsze? Nastał dziwny czas. Ogromny zgiełk i dziki pęd do kupowania wszystkiego, co tylko kojarzyło nam się z JP II, może tylko po to, aby zatuszować nasz dotychczasowy brak zainteresowania Jego twórczością i Jego przesłaniem dla Kościoła. Ogromne zamieszanie, podczas gdy On sam zawsze pozostawał cudownie zatopiony w rozmowie ze swym Panem. W pewnym momencie miałam dość. Byłam przerażona nieocenzurowaną reklamą zmaterializowanego na ludzki, ułomny sposób Boga. Wyznacznik mojego pokolenia – JP II - spoczął gdzieś na dnie mojej duszy, gdzie nie musiał ładnie się uśmiechać z okładki kolejnej „przełomowej” książki w twardej okładce. Mógł spokojnie czekać na owoc moich prywatnych rozważań. Jakie to szczęście, że te największe rzeczy zawsze rodzą się w ciszy. Świat na szczęście w miarę szybko ochłonął. Emocje związane z JP II zmalały do bezpiecznego i przyzwoitego poziomu.

2 marca 2006 – wyciągam „mojego” JP II na światło dzienne. Od dwóch dni jest już Wielki Post, który ja, jak co roku, chcę przeżyć naprawdę po katolicku, aby tym silniej odczuć radość ze Świąt Wielkanocy. I co roku napotykam duże problemy na tej drodze, bo jak co roku nie umiem zapanować nad największym wrogiem - samą sobą uwiedzioną przez szatana. Tym razem musi być jednak inaczej – postanowiłam sobie. Skończyłam ćwierć wieku i chyba jakieś postępy w kształtowaniu swojej osobowości powinnam już odnotować. Powinnam! Przyjęłam to za fakt dokonany i odważnie zadaję sobie pytania o moją wiarę w Boga… Co robię dla Niego, a czego nie robię? Co jest grzechem, a co jeszcze nie? Zaabsorbowana w miarę szczegółową analizą mojego „standardowego dnia” trafiam jak kosa na kamień: „Grzechem wobec Kościoła jest nie poszerzać i systematycznie nie pogłębiać znajomości nauki Kościoła przez czytanie Ewangelii, studium, lekturę książek i prasy katolickiej, przez czytanie encyklik papieskich na tematy etyki społecznej…” (ks. Wiesław al. Niewęgłowski, Podnoszę z ziemi mój głos). Dalej nie muszę czytać. Te słowa mnie powaliły. Prawda jest taka, że nie czytałam. Czy encykliki nie interesowały mnie? To chyba nie tak. Po pierwsze nie wiedziałam, że to grzech nie czytać, a teraz mało, że ja wiem, to jeszcze wy wiecie (szybciej zaczniecie czytać). Po drugie – nie czułam potrzeby czytania ich. Działo się to, bo naprawdę nie widziałam w nich źródła pomocy. Nie wierzyłam, że treść w nich zawarta mogłaby mi w jakikolwiek sposób pomóc. Założyłam, że treść tej części przesłania JP II do Kościoła jest nazbyt uniwersalna i niedostosowana do moich indywidualnych potrzeb, że sama przecież mogę sobie poradzić. Bóg jako ten, który najlepiej wie, co jest dobre dla człowieka nie bez powodu podesłał mi właśnie teraz tę książkę księdza Niewęgłowskiego, a zaraz po niej inną - I wy bądźcie radośni - wybór tekstów Jana Pawła II.

Wielki Post, to czas na zastanowienie nad samym sobą i swoim życiem. W przesłaniu naszego Papieża mnóstwo jest sformułowań, które sprzyjają atmosferze „rozliczania się” ze swych uczynków. Zacznę chyba od najbardziej oczywistej sprawy – „Bóg jest miłością” [1 J 4, 8], a więc wszystko, co określamy tym właśnie mianem jest Nim. JP II objaśnia dalej, że chrześcijaństwo jest miłością. To niezwykłe, bo podczas, gdy inne systemy polityczne i myślenia głoszą, że potęgą jest bogactwo, władza, użycie i wiedza, tak katolicyzm głosi po prostu miłość. Miłość ta rozlana w świecie przez Jezusa jest właśnie Nim. Ewangelizacja ma nas doprowadzić do tej Miłości. Wiem, że na razie nie powiedziałam nic odkrywczego. Dla mnie bardzo ważne są kolejne słowa mówiące o tym, że tylko ta Miłość, którą objawia nam Serce Miłosiernego Jezusa, jest zdolna przemienić nasze serca, otworzyć je na cały świat i uczynić je bardziej ludzkimi i Bożymi zarazem. Stąd bezpodstawne jest stwierdzenie, że chcąc być bardziej Bożymi stajemy się „ofiarami losu”, których wszyscy dookoła mogą oszukać. Nie ma się zatem o co bać. Po pierwsze to, co oparte o wszystko tylko nie o miłość Bożą w wieczności, nie ma prawa bytu, a po drugie: nie jest się tak naprawdę godnym nazywać siebie samego człowiekiem dopóty, dopóki nasze serca nie przeniknie miłość Boga samego. Oznacza to, że żyjąc pełnią władzy ludzkiej, mamiąc się, że nas ta hierarchia wartości nie dotyczy, nie jest się człowiekiem. Proste! Nieproste jest jednak napełnianie się Bożą miłością, która uczłowiecza. Proces ten dokonuje się w pełni poświęcenia, ciszy, cierpliwości i wszechobecnej pokory i trwa całe życie. Niestety, nie będzie łatwo i przyjemnie, ale za to prawdziwie! Bez zabijającej ułudy!

I tu pojawia się naprawdę trudne pytanie: czym człowieczeństwo jest i kiedy jest? Zawsze? Czy tylko po spełnieniu odpowiednich warunków? Wiemy doskonale, że każdy z nas został stworzony (jak mówi Pismo Święte) jako człowiek, jako jedno z wielu oblicz Boga samego. Poprzez swoje życie bez wiary prawdziwej odrzuca się swoje człowieczeństwo, bo odrzuca się Boga samego, a żyjąc w wierze (prawdziwej wierze) niczego się nie traci. Wiara ukierunkowuje nasze człowieczeństwo na Chrystusa. No, ale co z tymi, którzy nie wierzą? Nie znam jeszcze odpowiedzi…

Tyle zrozumiałam ze słów „mojego” JP II. Na teraz i w tej chwili dziękuję Bogu za to, że pozwala mi dojrzewać do ważnych spraw, choćby do tego, żeby z należytą powagą i tęsknotą sięgnąć do tego, co zostawił nam Papież (zanim zupełnie przestałabym chcieć czytać prawdziwie wiercące dziurę w brzuchu rachunki sumienia, bo przecież bez nich żyje się naprawdę wygodniej). Chwała Ci Panie!

I już tak na koniec. Czy zastanawialiście nad tym, za co tak naprawdę ludzie z całego świata cenili, szanowali i kochali naszego wielkiego rodaka? Spróbuję udzielić choć częściowo odpowiedzi na to pytanie. Według mnie głównie za to, że był wytrwałym i wiernym orędownikiem Prawdy Jedynej, Prawdy, która nas wyzwoli… Nie da się milionów dusz na świecie porwać kłamstwem. Niewykonalne. Prawdziwie urzec może tylko piękno. Miłując bliźnich swoich Jan Paweł II uwrażliwiał ich na Boga, który jest źródłem dobra. Otworzył serca wielu, niezależnie od wyznania. Objawiał Prawdę, Dobro i Miłość – najcenniejsze wartości dla człowieka. Przyjmowaliśmy to swoją zawsze dobrą duszą.

Komentarze: 1 / Skomentuj wpis
2

Trudne Pytania. Difficult Questions. w dialogu polsko-żydowskim. in Polish-Jewish Dialogue. Wersja Polska. Czy wiesz już wszystko o kobietach? Czym jest miłość, erotyka i namiętny seks. Tu każdy facet znajdzie porady, które przeoczył surfując po internecie.

646-003 exam | NS0-163 exam | 642-566 exam

Dodaj nową odpowiedź

 
Pewien HTML jest OK.
Admin
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();