Kasztanowy ludziku
Kasztanowy ludziku, wiesz, że nieraz bywa tak,
że przez żółte liście z parku podglądamy świat,
że codziennie na zatłoczonych skrzyżowaniach miasta
deszczu krople schną na suchych od milczenia wargach.
Kasztanowy ludziku, wiesz jak bywa nieraz,
zamiast podać sobie dłonie chowamy je w kieszeniach,
zamiast zrobić coś, czekamy, aż to zrobią za nas,
bo łatwiej jest nam usiąść i popatrzeć niż pokazać.
A na naszych twarzach codziennie nowe maski
z modnym makijażem zmieniającym cienie w blaski.
Z wywróconym sercem niczym na Rapaka kosze
chcemy zmieniać świat, inwestując w to tylko grosze.
Oto proszę, powiedział: wielka jest ta sprawa
i wszyscy, bez wyjątku, r ó w n o bijemy brawa,
podpisując się ołówkiem pod projektem prawa
na wypadek, gdyby trzeba było nasze parafki zmazać.
A ten, co się odważył odmienną myśl przekazać,
ma mieć zaklejone usta, by nie był w stanie już obrażać.
Teraz, patrząc na te krople jesiennego deszczu z rana,
Kasztanowy ludziku, powiedz mi, czemu się tak zdarza...

Dodaj nową odpowiedź