Czas podsumowań
Koniec roku to zwykle czas podsumowań, ale trudno oceniać coś, co tak na dobrą sprawę dopiero się zaczęło. Można oczywiście snuć ewentualne scenariusze wydarzeń lub też pisać je z nadzieją wprowadzenia ich w życie, ale pomyślałem, że tym razem tego nie zrobię. Pamiętam, że przed każdym wyjazdem pakowałem do plecaka mnóstwo rzeczy, mówiłem sobie, że to i to się przyda, bo to i to będę robił, potem jednak okazywało się, że większość z nich brałem zupełnie niepotrzebnie, a te, które wziąć powinienem, zostawały się na biurku w pokoju. I tak samo było w zeszłym roku – najpierw podsumowanie, potem planowanie, długie pakowanie, w końcu wyjazd i... pięknie wydrukowany grafikpozostał dalej pięknie wydrukowanym grafikiem, a do zapakowanego plecaka nawet nie zajrzałem i z tego, co miało się wydarzyć stało się wszystko to, czego nie zaplanowałem. A były to piękne chwile tamtego lata...:) I dlatego wszelkie podsumowania zostawię sobie na potem. Pomyślałem, że w tym roku zabiorę ze sobą pusty plecak. No, zapakuję oczywiście pastę i szczoteczkę do zębów, jakieś ciuchy, aha – pewnie jeszcze i gitarę, i zenitha, i zeszyt, i długopis, a jeśli coś będzie mi jeszcze oprócz nich potrzebne, to będę musiał sobie jakoś inaczej poradzić. A w kieszenie napakuję wiary i nadziei, że wrócę z plecakiem pełnym wrażeń, wspomnieńi przeżytych przygód, a potem o tym wszystkim napiszę i przeczytam to, co Wy napiszecie, zgoda?:) Chciałbym w tym miejscu podziękować Izie i Piotrowi Pawłowskim za skład pisma, korektę i anielską cierpliwość, bo czasem artykuły nie docierały na czas, o. Krzysztofowi Doroszowi za opiekę nad pismem (w pełnym tego słowa znaczeniu) i korektę, autorom wszystkich artykułów, zdjęć, grafiki, dystrybutorom, ofiarodawcom, Czytelnikom Podaj Dalej, tym, którzy mieli choćby najmniejszy wkład w rozwój naszego okazjonalnika, życząc wszystkim Wam udanych, ale przede wszystkim bezpiecznych wakacji, byśmy w październiku spotkali się znów w takim znakomitym gronie, w komplecie. Przyjemnej lektury.

Dodaj nową odpowiedź