Urodzona pod szczęśliwą gwiazdą...
Prace Krystyny Szalewskiej niczym mozaika losów człowieka. Tworzą paletę pozornych sprzeczności, mieszaninę kontrastów, a w nich: narodziny i śmierć, rozkwit i zmierzch, (s)pokój i koszmar, trwałość i kruchość, poezja i fantastyka. Paradoksy - pozorne?, umieszczone w czasoprzestrzeni nadają głębię i opowiadają jakże osobistą historię. Czy budują twórczość bliską widzom? To zależy już od nas, od naszej wrażliwości i gotowości do poświęcenia choć chwili z naszego istnienia na refleksję. Czy damy się jej uwieść i złapać w sieci dziergane treścią snów, marzeń i wyobraźni artystki? Czy twórczość pozostanie (nie)czytelna? Percepcja sztuki wymaga umiejętności posługiwania się skojarzeniami. Stawia też pytania: czy jesteśmy więźniami wykreowanego przez nas świata? Kto jest architektem tego świata? Jakimi formami wyrazu się posługuje, tkając (nie)ludzkie oblicze? Co wydobywa się ku Słońcu po wernisażu, będącym prowadzeniem wykopalisk duszy, która być może od lat otoczona jest starymi ruinami? Czy znaleziska te sprawią, że pośród nich rozkwitnie wrażliwa, piękna i mądra róża? Odpowiedź odnajdziemy m.in. w “Przebudzeniu”. Tu słowa nie wystarczą - tu słowa są za małe.

P.S. Ja odpowiedź znalazłam w co najmniej kilkunastu obrazach i w oczach pełnych wzruszenia - łez pewnej, przesympatycznej starszej pani, którą serdecznie pozdrawiam! :)
A Wy?! Na co czekacie?! ;)
Dodaj nową odpowiedź