Wiara
Jednak jest jeszcze inne, bardziej ludzkie oblicze Najuboższych dzielnic Piura. Otóż, nawet tam, gdzie żyje się najciężej, można zauważyć grupki dzieci bawiących się razem. Dzieci w rodzinie jest zazwyczaj nie mniej niż pięcioro czy sześcioro, a przy doliczeniu kuzynostwa zbiera się całkiem porządna kompania do zabawy. Moje ostatnie spostrzeżenia i doświadczenia z Kurt Beer ogniskują się wokół optymistycznej myśli, że jest to miejsce, w którym ludzie wciąż żyją razem, łącząc pokolenia, bawiąc się wspólnie: dorośli z dziećmi.
To przecież nie kto inny, jak święty Jan Bosco, będący podstawowym patronem misji, zauważył potrzebę, by młody człowiek wychowywał się w obecności dorosłego. Szacunek jest wręcz wypisany na twarzyczkach dzieci, natomiast tym, co stanowi o pięknie wszystkich, bez względu na wiek, jest uśmiech.
Wiara jest również tym, co naturalne, takie „po prostu”. Taksówkarze mają samochody opatrzone czymś, co nie wystarczy nazwać obrazkiem – bardziej odpowiadałoby słowo „ołtarzyk”; nie jest niczym dziwnym napis na taksówce: „Dios es mi guía” (Bóg jest moim przewodnikiem); różańce i wizerunki świętych nosi się na szyi mniej więcej na prawach naszyjnika. Owszem, są i ciemniejsze strony tego „po prostu”: brak wierności niedzielnej Eucharystii czy trudności z zachowaniem ciszy*w miejscu świętym. Kaplica Bosconii w niedzielne przedpołudnia zdaje się pękać w szwach, nie bez powodu buduje się nowy kościół, a jednak... To znikoma część wszystkich, którzy mogliby zjawić się w domu Bożym. Tutejsza parafia jest wyjątkowo rozległa. Można powiedzieć, że placówka salezjanów jest zbawienna (dosłownie) dla ludzi mieszkających dalej od kościoła parafialnego. Ksiądz proboszcz jest sam jeden, by objąć opieką duszpasterską teren, który w Polsce byłby raczej dekanatem (miejskim) niż parafią. Nic dziwnego, że nie może dotrzeć wszędzie. A żniwo jest wielkie.

Dodaj nową odpowiedź