(Nie)pewne (nie)znajomości
październik 2006
Zobaczyliśmy się, podaliśmy sobie dłonie – na znak pokoju, rzuciliśmy kilka słów (czy na wiatr?), wymieniliśmy jakieś uwagi… Ot, co. Czy się widzieliśmy?
2006/2007
Spotkaliśmy się wczoraj. Przypadkiem. Niby. Przypadkiem dobrze zaplanowanym. A czuję, jakby minęła wieczność. Wciąż cię słucham. Echo twych słów i milczenia jak cień – jest ze mną tu i tam, gdzie ciebie – niestety – ze mną nie ma.
jesień - zima 2007
Nie umiem czytać w myślach – podobnie jak ty. Patrzę, próbując uchwycić twój wzrok. Nie jest to łatwe. Uciekamy. Choć tak lubimy zaglądać tam… gdzie jest prawda.
2007/2008
Zapraszam na obiad. – Czy coś przynieść, zabrać? Zrobię zakupy: czego potrzebujesz? Wina? – Ciebie. (Przy)bądź.
koniec zimy - początek 2008
Nie wiem, czy tęsknię za tobą. Boję się – a jeśli – jesteśmy dla siebie stworzeni? Przepraszam. Nie mogę spać, gdy się kłócimy. Masz trochę racji. Powinniśmy, chciałabym szczerze porozmawiać – po prostu. Tak. Masz rację. Ale nie każ mi obiecywać – wiem, że to się powtórzy: nie raz jeszcze. Ale warto! Bo godzenie się jest przyjemne.
lato 2007 - jesień 2008, niespełniona
Codzienność. Sprawy bieżące. Wyrywane kolejne kartki z kalendarza… To nie życie. To walka z czasem ciszy. Znów się nie odzywasz, a ja uparcie trwam w tęsknocie… naiwnie pragnąc, czekając na znak, na ciepły ludzki odruch, czuwając przy telefonie. W przeciwieństwie do mnie, nie drży.
wiosna 2008 - wygrana namiętności życia
Nie wiem, jak to możliwe. Nigdy nie spotkałam kogoś podobnego. Zobaczyłam, oglądałam, widziałam… - ale nie spotkałam. Nie wiem, jak to możliwe. Do zobaczenia – kiedyś, tam… Adieu, Przyjacielu.


Dodaj nową odpowiedź