Już nawet trudno ci dostrzec...
Już nawet trudno ci dostrzec. Nie docierają słowa. Ukrzyżowałeś Go w swym Sercu, zagłuszając sumienie, tracąc wrażliwość. Ważne nieważne. Krzyżem było Serce – początek i koniec; źródło, miejsce spotkania twoich pragnień, namiętności, pożądań… niekompatybilnych, nieprzystających do życia tu i teraz. Zapomniałeś, że nie chodzi o to, by cię ich pozbawić, by cię ogołocić z tego, co ludzkie... Umarłeś. Serce choć biło, stało się grobem – pustym, głuchym, ale tęsknota jak komar – nie daje spokoju. Ten głód może wykończyć, jeśli zapomina się o tym, że święty to nie ten, kto nie upada, ale ten, kto się podnosi, wstaje i podąża… za Słońcem.
Dar staje się nim, gdy się go przyjmuje. „Warto za głosem Serca iść, nie musisz jak inni, nie musisz tak wcale żyć” (L. Dudzic)

Dodaj nową odpowiedź