Pięć
Czasem wystarczy jedno słowo, by zacząć. Jedno zdanie. A reszta? − reszta potoczy się sama. Czasem wystarczy garść marzeń albo jedno tylko − i ta iskierka nadziei, że uda się je spełnić. Czasem wystarczy jeden promyk zachodzącego słońca, by pobiec i jedna chwila, by zatrzymać się i zrozumieć, że tak na dobrą sprawę nie ma po co się spieszyć i warto usiąść na ławce, na bulwarze, w parku, popatrzeć na śmiejące się dzieciaki, zamknąć oczy i posłuchać... Czas na spełnianie marzeń przyjdzie i tak, niespodziewanie, zbudzi dzwonkiem do drzwi lub telefonem, choćby w środku nocy − dlatego dobrze jest być wcześniej gotowym.
Zdarza mi się uśmiechać do odbicia twarzy rozmazanego na płótnie staromiejskich murów, gdy dwudziestką dwójką przejeżdżam przez most. Gdzieś tam, między Szeroką a Słowackiego, zostawiliśmy kawałek siebie, gdzieś, między spojrzeniami przechodniów przychodzą chwile, o których kiedyś przypomną nam stare, pożółkłe fotografie i przywiodą nas z powrotem, wprost zza kurtyny wspomnień. Gdzieś między drzewami na Rapaka, otwierają się drogi. Przyjdzie czas, by wybrać jedną z nich...

Dodaj nową odpowiedź