Madame-Ska, czyli dama w wielkim mieście
Madame-Ska udała się do sklepu z pończochami i skarpetami. Zrazu stanęła w kolejce i zaczęła spozierać po półkach. Przed nią stał młodzieniec, który tonem, zdradzającym pochodzenie z poznańskiego, zapytywał sprzedawcę:
— A czy są jakieś niskobudżetowe skarpety?
Sprzedawca odwrócił się na pięcie, aby znaleźć ów deficytowy towar, gdy zaciekawiona Madame-Ska wypaliła znienacka w kierunku ekspedienta, z błyskiem nadziei w oczach:
— A te, no... te budżetowe to dobre są?

Dodaj nową odpowiedź