Komormoni
Spacerowałem wczoraj ul Gdańską w Bydgoszczy. Był słoneczny dzień, popołudniową porą ludzie tłumnie przemieszczali się w kierunku północ-południe. Nagle z naprzeciwka zobaczyłem ludzi z flagami w kolorach niebiesko-pomarańczowych. Nie bez kozery akurat w takich kolorach. Po pierwsze: niebieski jest kojarzony z zaufaniem i solidnością a pomaranczowy z pozytywną energią i przebojowością. A po drugie: są to klubowe barwy kandydata PO na prezydenta. Zwolennicy tego ostatniego paradowali, głośno namawiając do udziału w wyborach oraz do zagłosowania na PO prezydenta.
Było głośno i małomerytorycznie. Wielki bus z twarzą kandydata i hasłem”Zgoda buduje” niestety nie zastąpi spotkania z nim samym a chorążowie Marszałka nie są w stanie odpowiedzieć na nurtujące wyborców pytania. Choć jakby coś wydrukowano z Wikipedii, to może by się można było czegoś dowiedzieć...
Wracając z pl. Wolności, gdzie zaparkowano marszałkobus, przyuważyłem na przystanku tramwajowym ubranych w czarne ganitury i białe koszule młodych chłopaków, noszących charakterystyczne czarne plakietki. - Oho - pomyślałem - wakacje się zaczynają a wraz z nimi misje mormońskie (amerykańscy wyznawcy tej sekty od kilku lat w okresie letnim prowadzą je w grodzie nad Brdą).
I nagle poczułem się osaczony: z jednej strony mormoni, z drugiej komormoni.
Z tymże barwy tych pierwszych są klarowne i nie zaciemniają faktycznych działań.

Dodaj nową odpowiedź