The Dark Side of the Authority
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł w”GW” Artura Domosławskiego, poświęcony jego perypetiom z wydaniem biografii R. Kapuścińskiego (swojego autorstwa zresztą).Oczywiście, przedstawiony tam obraz jest tylko z jednej strony - osoby, która coś straciła, zanim jeszcze jej dzieło nie ujrzało półek w księgarniach. Powodem jest chęć opisania przez Domosławskiego nieznanej szerszemu gronu części życia Pisarza, tej, gdzie był on uwikłany w m. in. polityczny kontekst swoich czasów. Zapraszam do zapoznania się z artykułem: http://wyborcza.pl/1,75248,7611361,Domoslawski__Jak_spiskowalem_z_Jerzym...
Znamiennym jest zjawiskiem w naszym kraju jest chęć podtrzymywania wizerunku osób, które z tych czy innych względów zostały uznane za autorytety.
Czy zatem autorytet nie może mieć ciemnych stron? Wszak”errare humanum est”. A może Autorytet nie powinien nim być? Jakie zatem są kryteria wyboru? Jeśli z pomocą przychodzą nam konkursy z cyklu”Autorytety chodzą po wodzie”, jest to jakieś rozwiązanie - bo i o wyniku decyduje większość, i jest tak demokratycznie...

Dodaj nową odpowiedź