nowy początek
Semestr zimowy za mną, ale... to jeszcze nie koniec studiowania. To nowy początek. Pracy co niemiara. I na ostatnim roku trzeba zakasać rękawy! Choć myślami bywam gdzie indziej... Pracuję wyobraźnią. W myśl zasady:”Dobre stopnie nie zapewnią ci ciekawego życia. To wymaga wyobraźni”, zapisanej na 115 stronie w poleconej, już na pierwszych zajęciach z pedeutologii (tzw. zajęcia organizacyjne? to chyba tylko na pierwszym roku, ale to budujące: nareszcie przynajmniej co niektórzy zdążyli zorientować się, że czas jest drogocenny i nie wolno go tracić, zwłaszcza gdy idzie o edukacje!), żakom książeczce Paula Ardena”Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie”. To ona zwróciła moją uwagę ze stosu pozycji obowiązkowych i dodatkowych, którymi zostaliśmy zasypani. Nie, wcale nie dlatego, że wszystkie inne to (nudne?) cegły, a przebrnięcie przez nie zajęłoby o wiele więcej czasu, którego przecież mam coraz mniej i nie dlatego, że powoli odzwyczajam się od papieru (ten zapach, ten dotyk...) a niemal nie rozstaję się z laptopem (cóż, realia - niekiedy jeszcze trudne do ogarnięcia dla fanki prasówki w towarzystwie małej czarnej z zakreślaczem w dłoni).
Czym przykuła moją uwagę? Mała, poręczna, w sam raz (ach, to kobiece spojrzenie), a w środku... niczym pudełko czekoladek - pełna niespodzianek! Zadziwiła mnie! Od razu chciałam ją mieć - dziś leży na mojej półce (o różnicy w”chciałbym” a”chcę” na stronach 22-23), choć można spokojnie przeczytać w kilkanaście/kilkadziesiąt minut podczas wizyty w Empiku. I zestawienie kolorystyczne: biało-czarne z dodatkiem czerwieni - to lubię! Plus specjalnie dobrane zdjęcia i nieprzypadkowy układ.
Ok, przyznaję. Przez chwilę dałam się porwać legendzie guru, ikonie brytyjskiej reklamy. Kupiłam jego slogany. Dałam się nabrać tanim chwytom z lansowanej psychologii pozytywnej? I co z tego? Nie wstyd mi. Bo nawet jeśli to tylko (albo aż?) nieszablonowy, a wręcz ekscentryczny sposób myślenia nieżyjącego już (zmarł 2 kwietnia 2008 r.) dyrektora kreatywnego agencji Saatchi & Saatchi, to warto skoro pomogło mi to na nowo rozwinąć żagle (s. 128-129).
Polecam! Bo uważam, że warto od czasu do czasu wybrać nie szkołę a szkołę życia, w której człowiek uczy się tego, co naprawdę się przydaje: myślenia! Wprawdzie nie wywróciła do góry nogami moich poglądów (choć tak była (prze)reklamowana), ale tchnęła powiew świeżości i nade wszystko chęci. Książka motywacyjna do życia na przekór, podążaniu pod prąd, która ani słowa nie wspomina o tym, że nie wszystkim się to udaje...

Dodaj nową odpowiedź